O trasie

Egzekucja na górze "Gruszka"

We wtorek, 5 lipca 2016 r. w Sanoku, uczczono 76. rocznicę rozstrzelania na górze Gruszka za Tarnawą Górną 112 więźniów niemieckiego więzienia w Sanoku, zatrzymanych w drodze do granicy z Węgrami, w drodze do tworzącej się we Francji polskiej armii.

Uroczystość rozpoczęła się na Cmentarzu Centralnym w Sanoku, przy zbiorowej mogile pomordowanych. Po wprowadzeniu sztandarów i odśpiewaniu hymnu państwowego harcerz Mateusz Polański odczytał _Apel poległych_, podczas którego wymieniono nazwiska rozstrzelanych i miejscowości z których pochodzili. Wśród zamordowanych byli także mieszkańcy Sanoka, powiatu sanockiego i leskiego, którzy spontanicznie włączyli się w organizację przerzutów na Węgry:

  • nauczyciel sanockiego gimnazjum Józef Rec, organizator jednej z pierwszych tras przerzutowych
  • bracia Mieczysław i Tadeusz Nunbergowie z Zagórza
  • Czesław Wawrosz, właściciel majątku w Myczkowie
  • Fryderyk Sedlak, rządca majątku w Myczkowie
  • Wincenty Sokół, rolnik z Bukowska
  • Wasyl Białas, Rajmund Kraczkowski i Stefan Lorenc z Sanoka
  • Wasyl Krzywdzik i Włodzimierz Krawiec z Zasławia
  • Leokadia Górska z Sanoka, żona oficera.

Modlitwę za rozstrzelanych odmówił duszpasterz harcerzy Archidiecezji Przemyskiej, ks. Marek Duda. Po złożeniu wiązanek kwiatów uczestnicy uroczystości udali się na miejsce egzekucji. Miejsce Pamięci Narodowej otoczone jest stałą troską młodzieży szkolnej, leśników pięknie odnowione w 2014 roku staraniem Ochotniczej Straży Pożarnej w Tarnawie Dolnej. Tam prowadząca uroczystość, hm. Krystyna Chowaniec, komendantka sanockiego hufca, przedstawiła dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się w tym miejscu 76 lat temu. Po złożeniu kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym ofiary egzekucji druhna Paulina Myćka odczytała wiersz Iwony Krzepkowskiej-Bułat

Po co Wam to było Chłopcy? Po bezdrożach, przez lasy, moczary Leśnych chłopców szły oddziały szare W zimnym wietrze, w deszczu, ciemną nocą

Po co wam to chłopcy było, po co? Poprzez pola, zaśnieżone drogi. Na nierówną walkę, na bój z wrogiem. Karabiny w przemarzniętych rękach Po co wam to chłopcy było, po co?

Utrudzeni, głodni i spragnieni Gdzieś wśród lasu siadali na ziemi I śpiewali pieśni przy ognisku

Po co wam to chłopcy było, po co? W mróz i w upał, czy to w dzień, czy w nocy Wędrowali patrząc śmierci w oczy Wielu życiem młodym zapłaciło

Po co wam to chłopcy było, po co? Umierali z ran w straszliwej męce, Padł nie jeden, by nie powstać więcej, Biały krzyż pozostał nad mogiłą

Po co, chłopcy? ...

Bo tak trzeba było!

Wydarzenia 1940 r - Pod koniec miesiąca czerwca, bliżej nieustalonego dnia 1940 roku do Sanoka przybył specjalny sąd gestapo z Rzeszowa i w gmachu Sądu Grodzkiego, chcąc usprawiedliwić zbrodnię pozorami praworządności, przeprowadzał rozprawy, polegające na postawieniu więźniowi pytania: Czy szedł do Polskich Legionów na Węgry? Niezależnie od odpowiedzi, jakie padały, po ich zaprotokołowaniu, rozprawę zamykano. Na rozprawę doprowadzano więźniów - wywoływanych imiennie z celi po 10 osób - pod silnym konwojem policyjnym, który następnie odstawiał ich z powrotem z gmachu sądu, przez podwórze, do więzienia, do właściwych cel. Dnia 5 lipca 1940 r., w upalny dzień, w godzinach wieczornych, gmach sanockiego sądu otoczony został silnym kordonem policji niemieckiej. Podobnie jak poprzednio, funkcjonariusze placówki gestapo w Sanoku, wywoływali imiennie poszczególne osoby z celi i doprowadzali je po 10 osób do tej samej sali rozpraw. Tu doraźny sąd policyjny ogłaszał doprowadzonym wyroki śmierci, informując ich jednocześnie, że generalny gubernator - Hans Frank - z aktu łaski nie skorzystał. Po odczytaniu wyroków skazani odprowadzani byli do jednej celi zbiorczej na parterze więzienia, gdzie oczekiwali przez kilka godzin na dalszy bieg wydarzeń.

Około godziny 24-tej przystąpiono do wywozu więźniów na miejsce egzekucji. Transportu skazanych dokonano przy użyciu czterech ciężarowych samochodów policyjnych, krytych prezentem. Skazańcy siedzieli na ławeczkach, tyłem do siebie, a po bokach i z tyłu na burtach siedzieli konwojujący ich żandarmi w hełmach, uzbrojeni w karabiny. Trasa przejazdu prowadziła z Sanoka przez Zagórz, Tarnawę Górną i Dolną do lasu na Gruszce.

Przed egzekucją, w godzinach wieczornych, w miejscu przeznaczonym na egzekucję, został wykopany ogromny rów przez nieustaloną formację niemiecką w mundurach roboczych (należy przypuszczać, że był to oddział junaków Baudienstu). Aby miejsce egzekucji oświetlić zabrano mieszkańcom Tarnawy Górnej lampy naftowe, z którymi chodzili do obrządku tzw. lamparze. Po rozstrzelaniu przywiezionych skazańców, samochody wracały ponownie do więzienia i przywoziły na miejsce egzekucji kolejne grupy. Egzekucję zakończono 6 lipca przed godziną 5-tą rano. Po jej zakończeniu i po zasypaniu mogiły ziemią, miejsce zbrodni zamaskowano dwoma ściętymi świerkami.

Wkrótce po egzekucji, w godzinach rannych znalazło się na Gruszce dwóch mieszkańców Tarnawy (p. Kabala i p. Kasper Baraniewicz). Odnieśli wrażenie, że w mogile coś się porusza, podjęli więc próbę odkrycia. Po próbie odkopania dostali się do ciała rozstrzelanej w tej egzekucji jedynej kobiety - Leokadii Górskiej z Sanoka (żona kapitana 2 Pułku Strzelców Podhalańskich, kurierka przerzutowa). Zwłoki były jeszcze ciepłe. Niestety, pojawienie się funkcjonariuszy gestapo z psami, spowodowało, że musieli się szybko wycofać. Odkrycie p.p. Baraniewicza i Kabali dowodzi, że egzekucja odbyła się szybko i mogły być zakopane osoby jeszcze żyjące.

W księdze głównej z 1940 roku sanockiego więzienia, w rubryce określającej przyczyny ustania aresztu tymczasowego, administracja więzienna odnotowała 113 samobójstw. Natomiast w okresowych sprawozdaniach komendanta żandarmerii sanockiej z dnia 15 lipca 1940 roku znajduje się następująca relacja: W dniu 5 lipiec 1940 r. zostały wydane w tutejszym Sądzie Grodzkim wyroki śmierci na 113 schwytanych osobach przez Sąd Doraźny z Rzeszowa. Wyroki te zostały tej samej nocy przez oddział Schutzpolizei 45 Batalionu Policyjnego z Rzeszowa - wykonane.

W rzeczywistości rozstrzelano 112 osób, ponieważ jeden z konwojowanych zbiegł. Jan Schaller - mieszkaniec Krakowa, aresztowany w czasie próby przekroczenia granicy, torturowany i skazany na śmierć, wywołany do pierwszego transportu, zdołał uciec. Jeden z niemieckich policjantów polecił mu wrzucić na skrzynię samochodu łopaty, dzięki czemu znalazł się na końcu ławeczki zajętej przez współskazanych. Po opuszczeniu plandeki, kiedy samochód już ruszył, J. Schaller zdał sobie sprawę z tragizmu położenia. Czy skończy życie za pół godziny, czy teraz - to ta sama cena, należy zatem wykorzystać chociażby 1% szansy. Uderzył głową w twarz Niemca i całym ciałem przerzucił się przez tylną burtę samochodu. Spadł bokiem ciała na jezdnię. Było to niedaleko za Sanokiem, w Zahutyniu. Samochód zatrzymał się, wyskoczyło zeń dwóch Niemców i z karabinów ostrzeliwali zagon. Na szczęście nie trafili. Jan Schaller błąkał się po lesie trzy dni. Tam znalazły go dzieci p. Grzyba. Na początku nieufne, zaprowadziły go do domu w Niebieszczanach. Trafił do rodziny współwięźnia z celi, Michała Grzyba. Pół roku ukrywał się w Niebieszczanach u pp. Agaty i Piotra Koczeniów, gdy wydobrzał, pomogli mu uzyskać "lewe" papiery i wyjechał do Krakowa. Jako Józef Szeląg zatrudnił się w MPK, jeździł tramwajem nr 4 na Rynek Główny. Wywiad AK poinformował go, że gestapo go namierzyło. Uciekł do Mszany Dolnej, wstąpił do oddziału partyzanckiego "Adama", którego dowódcą był Jan Stachura. Tam pozostał do końca wojny. Przez rok ukrywał się przed służbami państwowymi. Potem ukończył Wydział Architektury Politechniki Krakowskiej. Był pilotem cywilnym i wielkim miłośnikiem róż. Po latach wraz z synem odwiedził Sanok i miejsce egzekucji na "Gruszce".

Opracowano na podstawie:

  • Czesław Cyran, Antoni Rachwał - Eksterminacja ludności na Sanocczyźnie w latach 1939-1944 r. [ w] Rocznik Sanocki 1979. Wyd. Literackie, Kraków. 1979 r. s. 43 -46.
  • Jadwiga Czyżewicz - Szurlej, Stanisław Drozd - Wśród rozstrzelanych byli dwaj mieszkańcy Myczkowa, Fryderyk Sedlak (rządca) i Czesław Wawrosz (właściciel majątku w Myczkowie). ... www.bieszczady.info.pl
  • Relacja Michała Kuzio (maszynopis w posiadaniu autora).
  • Lista rozstrzelanych na górze Gruszce


    Autor : Krystyna Chowaniec

    Z dziejów łączności ZWZ - AK z polskim rządem na uchodźstwie
    Artykuł - Danuta Przystasz
    Artykuł o egzekucji na górze Gruszce

    Design by Piotr Siuta