Wanda Wiktor

Wzmianki o Wandzie Marii Wiktor ( 1915 – 1992), córce właściciela posiadłości w Zarszynie Jana Macieja Wiktora (1878-1944) i księżniczki Heleny Puzynianki (1880-1920), pojawiają się we wspomnieniach osób związanych z przerzutami granicznymi. Z pewnością ma to związek z pobytem Wandy Wiktor w Bystrem koło Baligrodu, a więc bardzo blisko granicy z Węgrami. Mieszkała tam, według informacji uzyskanej od Jej syna Pawła Wiktora, w leśniczówce (w załączeniu fotografie leśniczówki w Bystrem) i zarządzała zakupioną przez ojca posiadłością (960 ha lasów). O tym, że była wtajemniczona w organizację trasy kurierskiej „Las”, biegnącej z Sanoka do Budapesztu, świadczy następujący fragment wspomnień Jana Łożańskiego, słynnego kuriera z Zarszyna:

Słysząc o tym [o utworzeniu armii polskiej we Francji – K.Ch) wraz z Józkiem Strengerem i Jasiem Nowakiem, który też niedawno powrócił z niewoli niemieckiej, postanowiliśmy przedostać się na Węgry. Nie mieliśmy jednak żadnego kontaktu. Wprawdzie Wanda Wiktor zapoznała mnie ze szczegółami pewnej trasy, która w przyszłości miała być przeznaczona tylko dla kurierów, jednak znajomość trasy na podstawie mapy miała charakter wyłącznie teoretyczny.”

Za swoje zaangażowanie w przerzuty graniczne zapłaciła uwięzieniem i tylko dzięki wpływom oraz staraniom rodziny nie trafiła do obozu koncentracyjnego, jak aresztowany wraz z nią Lucjan Borek - Prek z Kalnicy. O okolicznościach aresztowania Wandy Wiktor pisze w swoich wspomnieniach Krzysztof Jankowski (1927-1998), najmłodszy syn właścicieli majątku w Baligrodzie:

Listopadowy dzień 1939 roku. Przyjechali do nas goście: księżna Puzyna i nieznany nam młody inżynier z Warszawy. Pragną zatrzymać się na krótko. Są w drodze do Bystrego, gdzie ma majątek kuzynka księżnej Wanda Wiktor. Chcą też odwiedzić Lucjana Borek – Preka w Kalnicy. Kalnica jest na granicy z Węgrami. Aby pojechać tam trzeba mieć przepustki z Ortskommendantury Wehrmachtu w Baligrodzie. … Munia [tak autor wspomnień nazywa matkę – Annę Marię Jankowską ps. „Hanka ” – K. Ch] uzyskała przepustki dla Puzyny i inżyniera. Mija parę tygodni. Munia jest wezwana na gestapo. Pokazują jej straszliwie pobitego mężczyznę. Poznaje inżyniera z Warszawy. Na pytanie, czy wie, kto to, mówi tak. Wraca do domu. Docierają do nas wiadomości, że Puzyna i jej towarzysz przeszli na stronę węgierską. Domyślamy się, że inżynier wracał po pewnym czasie i został schwytany. Dalsze smutne wiadomości: aresztowano Wandę Wiktor i Lucjana Preka. Wanda dostaje się do więzienia w Wiśniczu (siedziała tam 2 lata) a Lucjana Preka wywieźli do Dachau. Wkrótce tam umarł.

Więzienie w Nowym Wiśniczu było w zasadzie obozem pracy. Jeden z więźniów, ks. Adam Kozłowiecki dokładnie opisał warunki życia w pierwszych miesiącach okupacji w wiśnickim więzieniu . W oparciu m.in. o to źródło autor monografii „Dzieje klasztoru Karmelitów bosych w Nowym Wiśniczu w latach 1630-2009 tak pisze:

Już 7 września 1939 roku Niemcy zorganizowali w więzieniu obóz dla jeńców wojennych, osadzając tu zabranych do niewoli żołnierzy Armii Polskiej. Po wywiezieniu tychże (15 XII 1939 miał miejsce ostatni transport jeńców wojennych) zorganizowali tu obóz koncentracyjny. Pierwszy transport liczący sto osób przybył z krakowskiego więzienia Montelupich 23 grudnia 1939 roku. W wiśnickim obozie pracy więźniowie zamykani byli w celach na noc, w dzień natomiast pracowali w różnych miejscach, na przykład w gospodarstwie rolnym, budowlanym itp. Mimo mrozów, więźniom nie wydano czapek i ciepłej bielizny. Przy przydzielaniu ubrań nie brano pod uwagę wzrostu, tuszy, a komicznie prezentujący się więźniowie byli obiektem drwin. Obliczano, iż wartość energetyczna racji żywnościowych wynosiła około 300–400 kalorii, co prowadziło do wyniszczenia organizmu. Więźniowie byli też bici pod byle pretekstem.

W takim właśnie miejscu Wanda Wiktor, młoda kobieta, spędziła dwa lata. Już z tych szczątkowych informacji jawi nam się postać niezwykła. Niespełna 25-letnia dziewczyna zarządza majątkiem w Bystrem, wtajemniczona jest w organizację trasy kurierskiej, przeżywa aresztowanie i hitlerowski obóz pracy. Ile trzeba było mieć odwagi i hartu ducha, aby to wszystko przetrwać.

Opr. Krystyna Chowaniec

Design by Piotr Siuta