O trasie

Z dziejów łączności ZWZ - AK z polskim rządem na uchodźstwie.

" Kalnica pod Leskiem (gajówka) - punkt kierowany przez ppor. Jana Rerutkę, ps. "Drzazga", który pełnił funkcję gajowego, a faktycznie będąc członkiem ZWZ w Krakowie został oddelegowany do prac związanych z łącznością zagraniczną i wysłany do Sanoka, jako gajowy uzyskał dokumenty zezwalające mu na swobodne poruszanie się w strefie przygranicznej; punkt w Kalnicy był w tym czasie jednym z pierwszych ważnych punktów przerzutowych. " Żubracze (miejscowość przygraniczna) - punkt w domu Jadwigi Kociatkiewiczowej z domu Gedroyć, ps. "Renia", "Doliwa". " Maniów (koło Balnicy, w pobliżu granicy) u leśniczego Wojciecha, "Funia" Janiszewskiego. Jak podaje znająca temat z autopsji (jedna z zastępczyń "Marcysi") i przez wiele lat gromadząca relacje i wspomnienia kurierów Helena Latkowska - Rudzińska : ... Organizacja trasy wyglądała następująco: kurierzy i emisariusze przyjeżdżali z Warszawy pociągiem do Zarszyna, gdzie zatrzymywali się na punkcie kontaktowym u "Olchy"; ten przez łącznika Romana Wolańskiego, ps. "Roman", zawiadamiał o tym "Jacka" lub podoficera łącznikowego, kapr. Bronisława Duniewicza, ps. "Bereska".

Taki łańcuch pośrednich kontaktów był konieczny, gdyż "Jacek" już od dnia 27 V 1940 r. był poszukiwany przez Niemców, lecz mając doskonale zorganizowaną, podległą mu grupę ludzi, kierował pododcinkiem z ukrycia. Zagrożenie "Jacka" miało ścisły związek z aresztowaniem kurierów Bazy - Dańczyszyna i Szczudlika. Zostali oni aresztowani na skutek denuncjacji prowokatora Janusza Porembeckiego. W następstwie "wsypy" został również aresztowany Ludwik Dziuban , ps. "Marian", u którego złożyli kurierzy przyniesione z Bazy dwa miliony złotych. Torturowany na śledztwie "Marian" nie wytrzymał badań i zeznał, że zdeponowane u niego pieniądze podjął "Jacek". Z Zarszyna kurierzy byli kierowani na jedną z licznych melin w Sanoku. Dalsza droga miała dwa warianty: a) przez punkt przejściowy w Kalnicy u "Drzazgi" do Żubraczego, miejscowości znajdującej się przy granicy; mieścił się tutaj, w domu Jadwigi Kociatkiewiczowej, ps."Renia", "Doliwa", b) z Sanoka przez Łupków (punkt przejściowy u gajowego "Funia"), do "Doliwy" w Żubraczem. Od strony węgierskiej ogniwem łączącym trasę był leśniczy ze Starina (strona węgierska), Józef Wierzbicki (Polak), posiadający obywatelstwo węgierskie, lecz organizacyjnie podporządkowany konspiracji krajowej, który miał w pobliskim lesie zorganizowaną kolibę (rodzaj szałasu pasterskiego). Do tej koliby doprowadzani byli kurierzy przez jednego z przewodników - Józefa Woźnicę i Jana Filipiaka z Żubraczego lub Józefa Woźniaka z Cisnej, który był tam maszynistą kolejowym. Woźniak powiadamiał Wierzbickiego o przybyciu kurierów do koliby, skąd przerzucani byli przez leśniczego na następny punkt, znajdujący się w Takcsanach u leśniczego Adama Pałasiewicza (pomyłka w imieniu - leśniczy Pałasiewicz miał na imię Józef - K.Ch). Przy jego pomocy - kupował osobiście w Bereźnie bilety kolejowe - kurierzy udawali się pociągiem do Ungwaru (Użgorodu), gdyż tam w konsulacie polskim działała placówka łączności, kierowana przez Karola Ferfeckiego. Przybywających do niego ludzi kierował on do Budapesztu.


Autor : Krystyna Chowaniec

1 2 3 4
Artykuł - Danuta Przystasz
Artykuł o egzekucji na górze Gruszce

Design by Piotr Siuta