Wywiad z Henrykiem Pałasiewiczem cz. II

Henryk Pałasiewicz, syn Jana Pałasiewicza, urodzony 13 stycznia 1923 r. w Żubraczem, mieszka w Zagórzu, ul. Mostowa 39, tel. 134622404

H

A kiedy wywędrował ? Po wojnie, w czasie wojny?

Po wojnie. I zostawił żonę, znalazł sobie jakąś młodą dziewczynę i z nią wywędrował w świat. Stryjenka coś tam wiedziała, ale myśmy się nie interesowali.

Czyli żaden z synów Jakuba nie żyje?

Nie, nie żyje. Nie ma nikogo z rodziny. Z Jakuba rodziny nie ma nikogo. Tak samo z rodziny Karola też nie ma nikogo. Jak było wysiedlenie to pojechał z wysiedlonymi w koszalińskie i tam zmarł. No i stryjenka tam zmarła. Była jedna córka, ale nie kontaktowała się. Wieści o niej przepadły. Wojna porozdzielała ludzi. Ja tu jestem na miejscu, mam też 3 braci. Jeden w Australii, drugi w Szczecinie, a trzeci w Warszawie. Bratanek Artur Pałasiewicz jest w Warszawie.

No to jeszcze jak pan tego Jakuba zapamiętał? Jaki on był? Wysoki, niski?

Nie, średniego wzrostu był, raczej szczupły. On był podobny do brata swojego, tego Józefa z Węgier. Można by było tak stwierdzić, w przybliżeniu, podobieństwo było. Zresztą oni wszyscy byli trochę podobni. Karol też był niewysoki. Mój ojciec też był średniego wzrostu. Wszyscy byli wzrostu średniego. Człowiek był małym chłopakiem to się bardzo nie interesował, ale w miarę upływu lat to zaczął się interesować i tak odnaleźliśmy grób dziadka, w Balnicy.

Ale dlaczego on jest tam pochowany w Balnicy? Tam był jakiś cmentarz? W Maniowie nie było?

On mieszkał w Balnicy i stamtąd, tam był budynek taki w lesie, w Balnicy, nazywali "murowanka". I dziadek też pracował w lasach. I później ci synowie jego też. Dlatego jedni osiedlili się w Maniowie i obok siebie pobudowali się. Domy wystawili tam. A Józef to wywędrował aż na Węgry, tam żonę znalazł.

Jak wspomina Pan swoich stryjków, bo przecież Pan ich odwiedzał?

Tak, do stryjka przyjeżdżałem tam i stryjkowie zajeżdżali do nas, do ojca czasem. Spotykali się, no to się nieraz przysłuchiwałem. Stryjek Jakub był bardzo taki zdyscyplinowany, zasadniczy. Nawet w pracy. A stryjek Karol był bardziej taki swobodny, luźny. Potrafił coś bardziej zakombinować. Stryjek Jakub był taki pedant w pracy. Powiedziałbym, że nawet miejscowi może go za bardzo nie lubili, bo był dokładny. Stryjek Karol pozwalał na takie różne tam lewe pociągnięcia. Bardziej był tolerancyjny.

Też był leśnikiem?

Też.

Czyli cała leśna rodzina. A co lubił? Pamięta pan co on lubił jako człowiek? Lubił, nie wiem, śpiewać, rozmawiać o czymś, jak go pan zapamiętał?

Jakoś tak nie bardzo lubiłem stryjka Jakuba, bardziej stryjka Karola. Karol był taki otwarty, lgnęło się do niego. A ten był bardziej suchy i taki.

Wolał Pan jak jechał to iść do stryjka Karola.

Bo ze stryjkiem Karolem porozmawiałem o wszystkim, a ze stryjkiem Jakubem już było ciężej.

Kiedy się dowiedzieliście, że stryj Jakub został aresztowany? W jakich okolicznościach został aresztowany?

W jakich okolicznościach on został aresztowany, tego nie wiem. Wiem tylko tyle, że on jakiś czas był u brata na Węgrzech. Opowiadano, że jak przyszedł do swego brata, to ten go zapytał: A pan to co sobie życzy? A on mówi do niego: Ty mnie nie poznajesz? Mówi: Nie. To ja twoim bratem jestem. Jakub.

To oni się nie widywali?

Nie widywali się widocznie. To są słowa, jakie, wie pani ja usłyszałem. Później stryjek wrócił z Węgier. I po tym jak wrócił z Węgier jego zaaresztowali. W jakich okolicznościach, jak to było? Tego nie wiem. No myśmy wiedzieli tylko tyle, że stryjka zabrali do Oświęcimia, a później w niedługim czasie przyszła informacja, że rzeczy jego i tak dalej mogą przysłać, że nie żyje.

Co jeszcze Pan mógłby powiedzieć na temat przerzutów na Węgry?

Pamiętam przewodnika, który przeprowadzał na drugą stronę. I przyszedł do mnie. Prowadził kilkanaście osób i mówi do mnie - chodź, idę ostatni raz na Węgry, już więcej nie będę, chodź ze mną, pójdziemy razem. A ja mówię do niego, nie bardzo miałem ochotę iść, mówię, wiesz, jak będę chciał to pójdę sam. Jakie moje było zdziwienie, jak na drugi dzień, albo na trzeci, już nie pamiętam, wychodzę na ulicę, patrzę a Niemcy prowadzą jego i całą tą grupę.

A jak on się nazywał?

Nazywał się Wiśniewski, ale to nazwisko tak podstawione.

Jak zostali aresztowani razem z ludźmi, to może to był Jankowski z Czaszyna.

Ale to był ktoś z terenu sanockiego.

Z sanockiego?

Tak.

Takim przewodnikiem był Józef Rec. Też został aresztowany na granicy.

Nie wiem. No w każdym razie na granicy ich gdzieś złapali. Osaczyli ich, wszystkich ich zabrali.

A kiedy to było? Nie pamięta pan? Prawda?

No, wie pani, który to był rok, to dzisiaj już nie pamiętam.

No tak, przecież to wiadomo, to były całe lata. Tu wielu ludzi było zaangażowanych w te przerzuty tu. A tych braci, tacy byli tu bracia Nunbergowie z Zagórza, znał Pan?

Znałem z nazwiska, ale tak bezpośrednio kontaktów nie miałem, nie utrzymywałem... Może żona prędzej Nunbergów znała.

Bo to rodzina tutaj w Zagórzu mieszkająca?

Tak, tu.

Wywiad cz. I

Wywiad cz. II

Design by Piotr Siuta