Żubracze

Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej dla uhonorowania postaci Jadwigi z Gedroyciów Kociatkiewicz, która prowadziła w latach II wojny światowej, najważniejszy punkt kontaktowy na trasie kurierskiej ZWZ - AK o kryptonimie "Las".

Inicjatywę umieszczenia w Żubraczem tablicy pamiątkowej wspierał Komitet Honorowy:
  • Pani Renata Barecka, córka Jadwigi Kociatkiewicz
  • Pani Alina Frąckowiak, córka Paliny Filipiak
  • Pani Renata Szczepańska Wójt Gminy Cisna
  • Pani Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie
  • Pan Władysław Chmurski, Nadleśniczy w Cisnej
  • Pan Bogusław Famielec, b. dyrektor RDLP w Krośnie
  • Pan Grzegorz Łukacijewski, b. Nadleśniczy w Cisnej
  • Pan Piotr Łański, Nadleśniczy w Komańczy
  • Pan dr Edward Marszałek, rzecznik RDLP w
  • Pani Ludmiła Majewska, radna Rady Gminy Cisna,
  • Pan Sławomir Dybaś, sołtys wsi Żubracze
  • Phm. Alicja Wosik, członek Zarządu Powiatu Sanockiego
  • Ksiądz hm. Tomasz Latoszek, kom. Hufca ZHP w Lesku
  • Pan Andrzej Romaniak, Muzeum Historyczne w Sanoku
  • Pan Wojciech Wesołkin, przewodnik PTTK, historyk
  • Państwo Anna i Józef Błażowscy
  • Pan Mariusz Wermiński - prezes Fun.. Kolejki Leśnej
  • Ppłk Marcin Marcinik - kom. Placówki SG w Wetlinie
  • Pan Aleksander Roman, prezes Koła ŚZŻAK w Sanoku
  • Pan Edward Orłowski, historyk leśnictwa

Organizatorzy:

Chorągiew Podkarpacka ZHP - Hufiec Ziemi Sanockiej im. ks. hm. Zdzisława Peszkowskiego

Stowarzyszenie Wychowawców "Eleusis" w Sanoku

Nadleśnictwo Cisna

Druk folderu sfinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie, w ramach Programu "Patriotyzm Jutra"

Żubracze, miejscowość, która po zmianach granic w 1939 roku znalazła się w pobliżu granicy polsko-węgierskiej, odegrało bardzo ważną rolę w utrzymaniu łączności Polskiego Państwa Podziemnego z rządem polskim na uchodźstwie. Bez ofiarności i poświęcenia kurierów, przewodników, łączników oraz prowadzących punkty przerzutowe utrzymanie łączności i przerzut zaszyfrowanej poczty, pieniędzy i broni nie byłoby możliwe. Jadwiga z Gedroyciów Kociatkiewicz na placówce ZWZ-AK Żubracze pełniła rolę wyjątkową. Naprzód pomagała idącym do polskiego wojska, a potem prowadziła najważniejszy na trasie "Las" punkt kontaktowy, zapewniała również kurierom schronienie i odpoczynek, a także często zawoziła końmi pocztę do Miejsca Piastowego.W razie potrzeby sama szła na Węgry. Do patriotycznej działalności zaangażowała starszą siostrę Paulinę hr. Dąmbską, a także swoich pracowników - Jana, Adolfa i Paulinę Filipiak. Jej prawą ręką i najbliższą współpracownicą była Paulina Filipiak z domu Woźnica.

Helena Latkowska - Rudzińska, z-ca Emilii Malessy, dowódcy komórki łączności w KG ZWZ-AK, w swojej pracy - Łączność zagraniczna Komendy Głównej Armii Krajowej 1939-1944. odcinek "Południe", tak napisała o trasie kurierskiej "Las":

... Organizacja trasy wyglądała następująco: kurierzy i emisariusze przyjeżdżali z Warszawy pociągiem do Zarszyna, gdzie zatrzymywali się na punkcie kontaktowym u "Olchy"; ten przez łącznika Romana Wolańskiego, ps. "Roman", zawiadamiał o tym "Jacka" (Aleksandra Rybickiego) lub podoficera łącznikowego, kapr. Bronisława Duniewicza, ps. "Bereska". ... Z Zarszyna kurierzy byli kierowani na jedną z licznych melin w Sanoku. Dalsza droga miała dwa warianty:

  1. przez punkt przejściowy w Kalnicy u "Drzazgi" do Żubraczego, miejscowości znajdującej się przy granicy; mieścił się tutaj, w domu Jadwigi Kociatkiewiczowej, ps."Renia", "Doliwa",
  2. z Sanoka przez Łupków (punkt przejściowy u gajowego "Funia"), do "Doliwy" w Żubraczem

Od strony węgierskiej ogniwem łączącym trasę był leśniczy ze Starina (strona węgierska), Józef Wierzbicki (Polak), posiadający obywatelstwo węgierskie, lecz organizacyjnie podporządkowany konspiracji krajowej, który miał w pobliskim lesie zorganizowaną kolibę (rodzaj szałasu pasterskiego). Do tej koliby doprowadzani byli kurierzy przez jednego z przewodników - Franciszka Woźnicę i Jana Filipiaka z Żubraczego lub Józefa Woźniaka z Cisnej.

A o samej Jadwidze Kociatkiewicz:

... W jej domu na polecenie władz ZWZ miał powstać punkt pośredni dla kurierów. Obowiązkiem tego punktu była szeroko pojęta opieka nad kurierami: noclegi, wyżywienie, czuwanie nad bezpieczeństwem ludzi przebywających w domu, dostarczanie informacji o aktualnej sytuacji w strefie przygranicznej itp. Kurierzy pozostawali niejednokrotnie w jej domu przesyłki pieniężne, pocztę i materiały dywersyjne; wraz z najbliższą współpracownicą, Pauliną Filipiak, pomagała w dalszym transporcie przesyłek; w zimie 1942 r., w okresie trudnym dla trasy "Las", na polecenie władz dostarczyła do Budapesztu pocztę krajową i powróciła z pocztą Bazy trasą zakopiańską; odznaczona Krzyżem Walecznych.

Natomiast Aleksander Rybicki, twórca trasy, tak wspominał:

Trasa "Las" była czynna dwa razy na miesiąc (1 raz dla poczty kurierskiej, 1 raz dla sztafetowej) - przerzuty odbywały się w ściśle określonych dniach. Z pocztą sztafetową przeważnie chodził Stefan Grzyb. W okresie od sierpnia do grudnia 1940 r. przeniesiono trasą "Las" kilkakrotnie większe sumy dolarów (raz pamiętam była to od razu suma 60.000 dolarów_ - zdaje się, ze przyniósł ja "Stefan" do "Doliwy", która z kolei dostarczyła je do punktu "T" w Sanoku. Oprócz poczty, pieniędzy, walut przechodziły trasą "Las" z Węgier przesyłki z bronią (visy) i zapalniki do min, które dostarczano potem do Krakowa. Te przesyłki broni i zapalników przechodziły w latach 1940-1942 wiele razy. Zazwyczaj przenoszono je z Żubraczego do Kalnicy (do "Drzazgi"), stamtąd do hr. Ksawerego Krasickiego do Poraża.

Podczas I Zjazdu Kurierów i Emisariuszy KG ZWZ - AK, w Krakowie, w 1988 roku, kurier Kazimierz Sołtysik relacjonując swoje przeżycia dziękował Pani Jadwidze. Powiedział też o Niej w udzielonym wywiadzie:

"...Granicę węgiersko-polską przekraczaliśmy na wschód od Strybu, krótko po północy, objuczeni niczym wielbłądy. W plecakach - "poczta". Każdy z nas niósł po 20 - 30 kilogramów sprasowanych nowych polskich banknotów. Parciane szelki zwinęły się w rurki. Wżerały się w ramiona. Zmęczenie i napięcie. Nie mieliśmy ze sobą ani broni, ani dokumentów. Gdyby nas przy przekraczaniu granicy zastrzelono, nikt by nas nie odnalazł. A niemieckie patrole chodziły tuż przy granicy i w pasie niższym, wzdłuż drogi polnej wiodącej z Solinki do Roztoki. Ale wreszcie i punkt docelowy - Żubracze. Wpierw schowaliśmy w chaszczach plecaki i pilnie bacząc oraz nasłuchując podeszliśmy do zabudowań punktu przerzutowego. Wymiana haseł. Powrót po plecaki i zasłużony odpoczynek w gościnnym domu księcia Władysława Giedroycia. ... Duszą konspiracyjnej roboty była jego córka, pani Jadwiga Kociatkiewicz."

Wywiad z Henrykiem Pałasiewiczem

Relacja z "Żubraczy" Krystyny Chowaniec

zdjęcia z odsłonięcia tablicy

Design by Piotr Siuta